Elektromechanik, korzysta z pojazdu klienta do celów prywatnych!

Moi drodzy fani czterech kółek, wiem że poczujecie ten ból tak jak ja.

Opowiem wam pewną historię 🙂

Dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami..

A tak naprawdę 05-09-18 w Stęszewie umówiona byłam do elektromechanika na naprawę klimatyzacji. Niby była sprawna lecz, zaczęła głośno chodzić w trakcie jazdy, co mnie zaniepokoiło.

Sytuacja przebiegła następująco: Aby pokazać Panu elektromechanikowi o co chodzi, udaliśmy się razem na jazdę aby usłyszał co się dzieje. Po powrocie poprosił mnie o kluczyki i poinformował, że zadzwoni jak coś będzie wiedział. Napomniał mi też, że nie wie o której będzie do odbioru bo ma żonę w szpitalu i musi do niej jechać. Zaakceptowałam sytuację i ruszyłam pieszo w stronę mojej pracy. Nie minęło 20 minut, dzwoni telefon. Ów elektromechanik informuje o usterce, którą wykrył, była to rolka alternatora. Poprosiłam o podanie przybliżonych kosztów, zaakceptowałam je i poprosiłam o wykonanie naprawy. O godzinie 17 skończyłam pracę i jak na skrzydłach udałam się po ukochany samochodzik od „autolekarza”.

Oko w oko z Panem elektromechanikiem.
Poinformował mnie o tym co podlegało wymianie oraz co uważa, że trzeba byłoby sprawdzić. Powiedział mi też, że KAWAŁEK się przejechał żeby w pełni zweryfikować czy wyeliminował usterkę. Przytaknęłam, oddał mi kluczyki, podziękowałam, zapłaciłam i udałam się do mojego samochodu.

Pędem wsiadłam, odpaliłam i… jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zauważyłam znaczną różnicę na wskazówce paliwa…

Z niedowarzaniem patrzyłam przez moment, po czym zauważyłam bilecik parkingowy. Hmmm w mojej głowie kłębiły się myśli..

Spojrzałam na bilet, data 05-09-18, Poznań ul.Krasińskiego…

To tam obok znajduje się szpital w którym była wtedy jego żona! Dokładnie jest to ulica Mickiewicza, ale obie wskazane ulice są do siebie równoległe!

Bez wątpienia wysiadłam z samochodu i udałam się zgłosić moje niezadowolenie… Mężczyzna wyrwał mi z ręki bilecik parkingowy, prychnął na mnie i powiedział: „Mówiłem że się przejechałem, żeby zobaczyć czy działa”

Okazałam mu moje niezadowolenie, a on totalnie mnie olał!!! Bezradna wsiadłam do samochodu…

Nie otrzymałam paragonu. Ten mężczyzna użył mojego samochodu do celów prywatnych. Pojechał moim samochodem do żony do szpitala!!
Po drodze mógł np. przejechać na czerwonym świetle, a to ja otrzymam mandat…

Nikt o zdrowym rozumie nie zachowuje się w ten sposób. Uważam że takie zachowanie trzeba tępić..

To jest największe nadużycie zaufania klienta!

A więc zgłosiłam sprawę na policję…. Dlaczego…? Hmm.. Dlatego że uważam że takie buractwo nie może zostać bezkarne.

Życzę wam abyście nigdy nie musieli być w takiej sytuacji jak ja.. Kosztowało mnie to wiele nerwów…

Proszę WAS wszystkich o udostępnianie! Wierzę w WAS! Chcę aby jak najwięcej osób wyeliminowało takie nadużycie w swoim przypadku! To może spotkać każdego z was! Nie dajcie się wykorzystać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *