Fiat 125p – Relikt PRL’u czy tani youngtimer? Wywiad z Maciejem – posiadaczem fiata 125p.

Jak to jest jeździć popularnym fiatem 125p? Czy samochód, który 10 lat temu był powodem do wstydu, dziś ma status kultowego? Zapraszam do przeczytania wywiadu z Maciejem Walkowiakiem, posiadaczem fiata 125p.

Fiat 125p
Fiat 125p
1. Na początek nam się przedstaw, czym się zajmujesz, co robisz w wolnym czasie, gdzie mieszkasz itp.

Cześć! Jestem Maciek. Mam 20 lat, skończyłem niedawno technikum i interesuje się motoryzacją. W wolnym czasie lubię pogrzebać w garażu, zazwyczaj są to drobne naprawy przy samochodach. W wolnych chwilach spotykam się rownież ze znajomymi. Jestem skromną, spokojną, cichą osobą, więcej robię niż mówię.

2. Czemu duży fiat? Jaka jest jego historia, skąd go masz?

Dlaczego duży Fiat? Hmm… Historia jest długa ale postaram się nie zanudzić. W skrócie można opisać ją jednym słowem – SENTYMENT. Wszystko zaczęło się niewinnie w 2008 roku, gdy pierwszy raz ujrzałem czerwonego Fiata na podwórku. Był to rocznik 1988 z czarnym skajowym wnętrzem.
Miałem wtedy 10 lat i nie chętnie patrzyłem na ten samochód. Przez dłuższy czas, było mi wstyd nim jeździć, byłem negatywnie nastawiony do niego, ale z biegiem czasu zacząłem dostrzegać jego prostotę oraz ciekawe rozwiązania techniczne, których nie widziałem dotychczas, moją uwagę przyciągały szczególnie:

– otwierana przednia maska do kierunku jazdy,

– otwierany bagażnik za pomocą linki,

– wygodna tylna czarna kanapa, lubiłem siedzieć zawsze na środku, oparty rękoma o przednie fotele i patrzeć przed siebie, ponieważ nie miał pasów z tyłu, nic mnie nie trzymało przez co czułem się „wolny”,

– oczywiście licznik, słynny „termometr”. Czerwona kreska, która robiła się dłuższa jeśli szybciej się jechało.

Fiat 125p
Fiat 125p

Był to mój pierwszy samochód , na którym uczyłem się jeździć. Sprzęgło w nim chodziło bardzo ciężko (dla mnie), musiałem sobie pomagać drugą nogą przy wciskaniu.

Zawsze, gdy wracałem ze szkoły, spoglądałem na stodołę bo przez lukę było widać czerwony lakier. Pewnego dnia jednak czegoś mi tam brakowało. Podszedłem bliżej do drewnianych drzwi, a tam pusto! Fiata nie ma! Zdziwiony zapytałem mojej mamy „gdzie jest samochód”, okazało się że został sprzedany! Było mi bardzo przykro, bo wiedziałem, że już go więcej razy nie zobaczę. Mieliśmy go z 2 lata i przez ten czas bardzo mi się spodobał.

Fiata, którego aktualnie mam, kupiłem w czerwcu 2016 roku i byłem po niego z tatą za Toruniem. Była to moja 4 jazda samochodem po odebraniu prawa jazdy. Po przyjeździe na miejsce stał Bandzior, był troszkę zakurzony, w niektórych miejscach miał małe ogniska rdzy i co najważniejsze: podłoga była w bardzo dobrej kondycji.
Szybka decyzja, kupujemy.

Podjechaliśmy na stacje zatankować i w drogę do domu. Fiat miał instalacje gazową, a wlew od gazu miał w miejscu gdzie normalnie tankuje się paliwo, natomiast wlew do benzyny miał w bagażniku. Dziwne rozwiązania to domena auto PRL’u. Fiat miał mocno zanieczyszczony układ paliwowy, było trzeba dodawać bardzo wolno gazu, ponieważ zbyt gwałtowne przyśpieszenie kończyło się „żabkowaniem” albo po prostu gasł. Miał również bardzo słabe hamulce, w sumie to ich nie było. Na szczęście dodarliśmy do domu bez nieprzyjemnych przygód. Przyczyną kiepskich hamulców był zapowietrzony układ hamulcowy oraz urwane odpowietrzniki. Przez cała podróż do domu miałem uśmiech na twarzy, ponieważ spełniło się moje marzenie – miałem własnego bandytę! Przejeżdżając przez Toruń zauważyłem, że masa osób obraca się za Fiatem, było to coś, czego w życiu nie doświadczyłem, ale wisienką na torcie była sytuacja na światłach, gdzie kierowca Opla Zafiry na lewoskręcie pokazał mi kciuka, wtedy dotarło do mnie, że jest to dobry zakup oraz, że będzie dawał mnóstwo frajdy z jazdy. Byliśmy pod wrażeniem, że przejechał 320km (omijaliśmy autostrady) w 5 godzin i to bez problemów.

Teraz kilka katalogowych informacji o Bandziorze:
Polski Fiat z 1980r,
Kolor: kość słoniowa L234,
Skrzynia 4-biegowa na prostym drążku,
Wnętrze: brązowy skaj.

3. Czy Twój bandzior wyróżnia się czymś szczególnym?

I tak, i nie. Kolor dość popularny, ale drugiego takiego samego egzemplarza nie znajdziesz. A przynajmniej nie tak pieszczonego!

4. Jak to jest jeździć dużym fiatem? Kiedyś ten pojazd był wszędzie, teraz już go się nie widuje, czy ludzie wracają do niego z sentymentem czy nadal uważają go za kupę złomu?

Mi osobiście jazda dużym fiatem daje ogrom radości i pozytywnych wrażeń. Mimo, że nie jest to jakiś potwór pod względem mocy, pali dużo, nie posiada ABSów, klimatyzacji, wspomagania to i tak każdy wyjazd, to kolejne niezapomniane reakcje ludzi (pokazywanie odpowiedniego palca-kciuka, uśmiech na twarzach, miłe słowa). Kiedyś przejeżdżałem obok budowy i nagle jeden z robotników krzykczy „Patrzcie jaki fiat” i robota na chwile stanęła. Trzeba to przeżyć, słowa nie oddają tego. Starsi ludzie raczej wracają do niego z sentymentem, ponieważ większość z nich choć raz siedziała w Fiacie 125p. Czasami można usłyszeć niesamowite historię oraz poznać ciekawych ludzi. Młodzi natomiast oglądają z ciekawości, ponieważ rzadko widuje się takie samochody na ulicach. Kierowcy też traktują Cię inaczej, ostatnio miałem taką sytuacje, że kierowca ciężarówki będący już na rondzie, zwolnił i kiwał mi ręką żebym jechał, na pewno miał sentyment do tego samochodu, albo chciał pooglądać jego piękny tył. Czy kierując nowym samochodem doświadczysz tego? Wątpię i to jest niesamowite w takich samochodach.

5. Jakie są dalsze plany na fiata?

Doprowadzić go do idealnego stanu wizualnego i technicznego. Nie planuję modyfikacji wykraczających poza „fabrykę”.

6. Przychodzę do Ciebie i kładę na stół 40 tysięcy złotych, sprzedałbyś?

Coo?! 40 000zł?! Wpadaj, ja już umowę i kawę szykuje!
Tak całkiem poważnie, to nie planuje go sprzedać i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał. Za dużo wspomnień.

Fiat 125p
Fiat 125p
7. Myślisz, że warto rejestrować samochody na żółte blachy? Sam jeździsz na białych, dlaczego?

Żółte tablice są fajne, ja osobiście rzadko spotykam samochód zarejestrowany na zabytkowych blachach. Czy warto? Każdy właściciel samochodu który spełnia wymogi musi sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Dostajemy tablice które wyróżniają się na tle białych dodatkowo mamy możliwość wykupienia czasowego OC, ale dzięki karcie Polskiego Związku Motorowego posiadając samochód starszy niż 25lat dostajemy 70% zniżek i nie trzeba mieć zabytkowych tablic, wystarczą białe. Przykład z zeszłego roku: ubezpieczenie w PZU – 1200zł, a z kartą PZMotu – 361zł. Uważam, że zabytkowe tablice są dobre dla pojazdów, które są utrzymane lub remontowane na oryginał i właściciel nie planuje jakiś częstych większych modyfikacji. Ja mam na białych i mam wolną rękę. Mogę robić z nim co chce i nie muszę pytać się osób trzecich o zgodę.

8. Czy podjąłbyś się na nowo renowacji samochodu? Jeżeli tak, co to by było?

Mam tam jakieś małe marzenie, żeby coś wyremontować od podstaw, ale co to będzie to nie zdradzam. Niech tylko zdrowie i czas na to pozwoli, a pieniądze: zarobię!

„Nie odkładaj marzeń, odkładaj na marzenia”

Macieja możecie obserwować również na instagramie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *