Cars&Coffe – Cukiernia Marszałkowska – Relacja z imprezy

Cars&Coffe – Cukiernia Marszałkowska – Relacja z imprezy

W ostatnim czasie pogoda tak na rozpieszcza, że siedzenie w domu poruszy odruchy socjalne nawet największego nerda, a jego sumienie zmusi go do wyjścia z domu. Podobne zjawisko można zauważyć w społeczności pasjonatów motoryzacji, bo kto miał poskładać samochód do wiosny, ten go poskładał.

Tak też jest ze mną. Fiat oczywiście w kawałkach leży w garażu i raczej jeszcze trochę tam poleży. Z tego powodu nadal muszę poruszać się Celicą, którą wybrałem się na pierwsze w tym roku Cars&Coffe przy Marszałkowskiej.

Ulica Marszałkowska to synonim cichego i spokojnego przedmieścia, gdzie życie toczy się powolnym rytmem cyklicznie zagłuszanym rykiem potężnych silników. Układ ulicy sprzyja parkowaniu pojazdów, a sama cukiernia posiada skromny parking. Znalazłem nawet kawałek miejsca idealnie pasujący do poziomu modyfikacji przeprowadzonych w mojej celice. Krótko mówiąc zaparkowałem przy śmietniku udając, że to nie mój samochód.  Tak na poważnie nie chciałem psuć tła dla fotografów i pseudo-fotografów pracujących na terenie ulicy Marszałkowskiej.

Cars&Coffe fot. TopCar Photo
Cars&Coffe fot. TopCar Photo

Na miejscu spotkałem raczącego się shakiem szarlotkowym TopCar Photo, który trzymał aparat w gotowości, wyczekując nadjeżdżających pojazdów. Spróbowawszy tego specjału migiem udałem się do środka, gdzie podbiłem sobie poziom cukru we krwi.

Powiem Wam szczerze, że w tak zajebistym miejscu dawno nie byłem! Lokal ma mistrzowski wystrój, a przysmaki, które tam serwują biją na głowę inne cukiernie, które odwiedzałem. Na pewno będę tam bywał częściej niż przy okazji Cars&Coffe.

Wracając jednak do imprezy. Frekwencja na wydarzeniu była spora, przez co mój samochód stojący przy śmietniku wyglądał jakbym chciał, aby brał w niej udział. Przez chwilę pomyślałem sobie, że mógłbym stanąć bliżej, ale szybko zostałem sprowadzony na ziemię przez takie samochody jak BMW M3, Białą Damę, Audi TTS czy wjeżdżające w wielkim stylu prosiaki od Poperzy.

Cars&Coffe fot. TopCar Photo
Cars&Coffe fot. TopCar Photo

Na imprezie zastałem to, czego się spodziewałem. Najwyższy poziom tuningu połączony z sympatycznymi ludźmi, którzy zawsze chętnie z Tobą pogadają. Pojazdy, które tam się pojawiły pokazują to co najlepsze w motoryzacji i nie mówię tutaj tylko o aspektach wizualnych, lecz również technicznych. O samochodach, które przyjeżdżają na Cars&Coffe wstyd nie marzyć.

Ludzie, którzy tworzą to miejsce mają w sobie jeszcze jedną cechę – niesamowicie motywują. Osobiście zostałem zmotywowany do skończenia swojego Fiata aby w końcu móc stać przy cukierni bez wątpliwości, czy mój samochód podoba się innym. Bo nie ważne czym przyjedziesz na Marszałkowską, ważne aby było oryginalne. Samo ucięcie sprężyn i wstawienie naklejki „LOW LIFE” nie kwalifikuje do zajmowania honorowego miejsca przy cukierni. Dla takich osób polecam zastosowanie mojej taktyki polegającej na zaparkowaniu w odpowiedniej odległości i uczestniczeniu w imprezie jako widz – oglądacz.

Cars&Coffe fot. TopCar Photo
Cars&Coffe fot. TopCar Photo

Imprezę na pewno jeszcze nie raz odwiedzę. Przyjadę tam zjeść ciacho z moimi motoryzacyjnymi przyjaciółmi, którzy również chętnie odwiedzają to miejsce. Cars&Coffe Marszałkowska sprzyja poznawaniu nowych ludzi, ale mimo pełnego parkingu, daje możliwości do swobodnej rozmowy przy dobrych słodyczach. Cukiernie przy Marszałkowskiej śmiało można nazwać Poznańską Mekką Motoryzacji na prawdę warto tam przyjechać!

Cars&Coffe fot. TopCar Photo
Cars&Coffe fot. TopCar Photo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *